Skarb templariuszy nadal nie odnaleziony

Ostatnia tegoroczna wycieczka muzealna zgromadziła ponad 40 uczestników, którzy tym razem udali się w sobotę 7 października na północ od Kostrzyna w poszukiwaniu legendarnego skarbu templariuszy. Okazji ku temu było wiele, ponieważ uczestnicy odwiedzili na trasie wyprawy aż 4 miejsca ściśle związane z tym tajemniczym zakonem.

Po wycieczce już przestał być aż tak tajemniczy za sprawą dr Przemysława Kołosowskiego, wielkiego znawcy i badacza historii zakonu, który służył nam za przewodnika. Zwiedzanie zaczęliśmy od wizyty we wsi Banie w powiecie gryfińskim, która niegdyś była miastem założonym przez templariuszy z kościołem (konsekrowany nie przypadkowo pod wezwaniem Marii Magdaleny). Oprócz kościoła, gdzie opowieść naszego przewodnika z pasją uzupełniał proboszcz tamtejszej parafii, zobaczyliśmy również kaplicę św. Jerzego oraz basztę prochową. Kolejną budowlą na szlaku był również fundowany przez templariuszy kamienny kościół w Lubanowie z XIII w. z tajemniczymi szachownicami. W kolejnej wsi ściśle związanej z zakonem, w Swobnicy, zwiedziliśmy nie tylko kościół, ale i ruiny zamku joannitów, drugiego największego zakonu rycerskiego średniowiecza, który przejął majątek templariuszy po ich kasacji na początku XIV wieku. Komandoria zakonu znajdowała się w Rurce, gdzie mieliśmy możliwość obejrzenia kaplicy z granitowych kostek. Chojnę i Mieszkowice minęliśmy tym razem tylko przejazdem, aczkolwiek nasz przewodnik nie ominął obu tych miejscowości w swoich opowieściach. Celem naszej podróży były Chwarszczany, stolica wschodnioeuropejskiej prowincji zakonu. Przed obejrzeniem słynnej już kaplicy zakonnej zawitaliśmy do Oberży Templum, aby móc posilić się przed dalszym zwiedzaniem. Mimo niesprzyjającej pogody program wycieczki został zrealizowany, ale niestety, na skarb templariuszy nie natrafiliśmy, choć było z pewnością blisko. Nie pomogła nawet obecność nawet naszej dwójki archeologów Krzysztofa i Julianny Sochów, którzy towarzyszyli grupie z ramienia Muzeum Twierdzy. Panu dr Kołosowskiemu (notabene członkowi rady naszego muzeum) serdecznie dziękujemy za wyczerpujące i fachowe opowieści, podobnie jak panu Markowi Lencewiczowi, który zawiózł nas do tych wszystkich tajemniczych miejsc swoim autokarem. Na kolejne wycieczki będziemy musieli poczekać do przyszłego roku, aczkolwiek nie wykluczamy, że może zaplanujemy jakąś zimową wyprawę.

Uzupełniająco dodamy, iż cykl naszych wycieczek muzealnych został zgłoszony do konkursu na najlepszy produkt turystyczny w województwie lubuskim i choć nie zostaliśmy laureatami, to jednak zaznaczyliśmy swoją obecność na szczeblu wojewódzkim.